Filmaster

watch.review.share

Twój progres

0%

Oceniłeś 0/15 filmów. Oceń 15 więcej & sprawdź co obejrzeć dziś wieczorem!

bjag bjag skomentował(a) Chłopaki nie płaczą (9)

A ja właśnie "Kilera" nie za bardzo trawię, wygłupy Pazury są fajne przez pięć minut, ale nie przez dziewięćdziesiąt. W "Kilerze" tylko Rewiński daje radę. :)

bjag bjag skomentował(a) Aiczne 104 filmy 2011 (aiczka)

Tak, zdecydowanie. Wczoraj odpowiedziałem Umbrinowi pod moją minirecenzją "Chłopaki nie płaczą". Nie wiem jakim cudem ten komentarz tutaj dzisiaj (?) trafił. :)

bjag bjag ocenił(a) Dwunastu gniewnych ludzi i i 4 inne filmy

10 gwiazdki

bjag bjag skomentował(a) wpis

Niby tak, ale w tej chwili każdy może napisać nt. jednego i tego samego filmu dowolną ilość razy. Doświadczenie uczy, że jeżeli jest furtka do bałaganu, to bałagan prędzej czy później powstanie. Jeżeli pod filmami będą pojawiać się "luźne" komentarze, to jak odróżnisz je od "zwyczajnych" minirecenzji? Poprzedni system był moim zdaniem "czystszy".

bjag bjag skomentował(a) wpis

"Jedyna różnica jest taka, że można napisać o jednym filmie wiele razy." A czy możecie to jeszcze przemyśleć? :) Jak dla mnie jednym z najfajniejszych ficzerów Filmastera są właśnie 500-znakowe recenzje filmów (to zresztą moja jedyna forma aktywności tutaj, bo na inne czasu niestety nie mam, wbrew początkowym ambitnym zamierzeniom). Jeżeli zamienicie to na 500-znakowe wpisy na wallu, gdzie o każdym filmie można pisać więcej niż jeden raz, krótkie recenzje zleją się z wokołofilmowymi komentarzami.

bjag bjag skomentował(a) Aiczne 104 filmy 2011 (aiczka)

A ja właśnie "Kilera" nie za bardzo trawię, wygłupy Pazury są fajne przez pięć minut, ale nie przez dziewięćdziesiąt. W "Kilerze" tylko Rewiński daje radę. :)

bjag bjag skomentował(a) wpis

O, nowy Filmaster. Ładny. :) Ale przed chwilą wrzucałem kilka swoich recenzyjek i zauważyłem dwie niedogodności: 1. Jak należy poprawiać 500-znakowe recenzje? Bo po wrzuceniu poprawionej wersji stara pozostaje na wallu i występuje efekt duplikatu. 2. Nie mogłem znaleźć przez wyszukiwarkę "Chłopaki nie płaczą". Widzę, że tytuł filmu jest zindeksowany, ale bez polskich znaków. To bug globalny czy lokalny?

bjag bjag napisał(a) o Zezowate szczęście

W pełnym cieszeniu się tym filmem przeszkadza rozbicie fabuły na epizody. Bo chociaż każdy z rozdziałów biografii pechowego Piszczyka stanowi mały majstersztyk, to brak fabularnej ciągłości upośledza nieco narrację. W zamian dostajemy Kobielę, który daje tutaj kaskaderski popis zdolności aktorskich — takiego płaczliwego głosu i takiego drgania powieki w polskim kinie już nigdy nie uświadczymy. I smutno się robi, gdy przypomnimy sobie o tragicznym losie i odtwórcy głównej roli, i reżysera.

8 gwiazdki

bjag bjag napisał(a) o Dwunastu gniewnych ludzi

Film-gigant, który jakimś cudem upchnięto do małego, zatłoczonego pomieszczenia. Pomimo kameralności nie da się żadną miarą nazwać "Dwunastu..." teatrem telewizji, bo Lumet od początku do końca korzysta z technik na wskroś kinowych. Gdy w finale dowiadujemy się wreszcie, dlaczego juror nr 3 tak uparcie usiłował doprowadzić do skazania oskarżonego, pojawia się symetryczne pytanie: Dlaczego numer osiem konsekwentnie bronił chłopaka? Bo jego motywacja tak naprawdę pozostaje dla nas zagadką.

10 gwiazdki

bjag bjag napisał(a) o Dwunastu gniewnych ludzi

Film-gigant, który jakimś cudem upchnięto do małego, zatłoczonego pomieszczenia. Pomimo kameralności nie da się żadną miarą nazwać "Dwunastu..." teatrem telewizji, bo Lumet od początku do końca korzysta z technik na wskroś kinowych. Gdy w finale dowiadujemy się wreszcie, dlaczego juror nr 3 tak uparcie usiłował doprowadzić do skazania oskarżonego, pojawia się symetryczne pytanie: Dlaczego numer osiem od początku konsekwentnie bronił chłopaka? Bo jego motywacja tak naprawdę pozostaje zagadką.

10 gwiazdki

bjag bjag napisał(a) o Amityville

Niekoniecznie nudne, niekoniecznie denne, ale na pewno niestraszne i z każdym kolejnym kwadransem coraz bardziej głupie. Czy naprawdę nikt nie widzi, że głowie rodziny iskierki szaleństwa zapalają się w momencie przestąpienia progu domu? Hume zalecał sceptycyzm wobec związków przyczynowo-skutkowych — ale bez przesady. Szkoda też, że kryptoreklama treningu Weidera prowadzi do eksponowania sześciopaka Ryana Reynoldsa, podczas gdy uroda partnerującej mu aktorki pozostaje w cieniu.

3 gwiazdki

bjag bjag napisał(a) o Chłopaki nie płaczą

Jak można hejterzyć film, który ilością świetnych one-linerów bije na głowę większość hollywoodzkich produkcji, nie wspominając tych rodzimych? Jak można przedkładać pretensjonalny "Dzień świra" nad iskrzącą polotem i luzem komedię Lubaszenki? Jak można nie docenić najśmieszniejszej polskiej komedii ostatnich 20 lat? Ja rozumiem, że "Chłopaki nie płaczą" nie mierzą wysoko ani fabularnie, ani intelektualnie. Ale jeżeli ten film Cię nie bawi, to znaczy, że masz poczucie humoru żelbetonowego kloca.

9 gwiazdki

bjag bjag napisał(a) o Uśmiech Mony Lizy

Założenie reżyserskie nad wyraz ciekawe: Pokazać przemiany zachodzące w Ameryce lat pięćdziesiątych na przykładzie mentalnego ubezwłasnowolnienia kobiet z klasy średniej oraz podejściu akademickiej "konserwy" do sztuki nowoczesnej. Twórcy nie umieli jednak zdecydować, czy chcą nakręcić nudny rom-bez-kom, czy raczej feministyczny moralitet bez polotu. Żadna opcja by nie porwała, a nieudany kompromis wypada jeszcze gorzej. A od strony aktorskiej film kładzie Julia R. ze swoją charyzmą wykałaczki.

4 gwiazdki

bjag bjag napisał(a) o Siedem lat w Tybecie

Annaud specjalizuje się w kręceniu filmów, które są pod niemal każdym względem dobre, ale które posiadają zarazem jedną zasadniczą wadę: są też nudne lub przynajmniej nudnawe. "Siedem lat w Tybecie" stanowią doskonałą ilustrację mojej tezy. Pitt wędruje po tytułowej krainie, ucieka z obozu jenieckiego, zostaje nauczycielem Dalai Lamy i poprzez kontakt z lokalną kulturą oczyszcza swą duszę z nazistowskiej ideologii. W teorii fascynujące, w praktyce na każdy rok przypada 19 minut ekranowej nudy.

5 gwiazdki

bjag bjag ocenił(a) Słaby punkt i 1 inny film

6 gwiazdki

bjag bjag skomentował(a) Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz ? (3)

Obejrzałem niedawno po raz kolejny, i swoją opinię podtrzymuję. Ja nie przeczę, że film jest przepełniony bareizmem, ale tutaj akurat bareizm w ogóle nie przełożył się na ciekawa fabułę (jak w "Misiu") czy angażujące perypetie bohaterów (jak w "Nie ma róży bez ognia"). Proponuję dogłębną powtórkę pod tym właśnie kątem. A Czerwony Harcerz nie jest dla mnie szczególnym autorytetem filmowym. :)

bjag bjag napisał(a) o Słaby punkt

Ależ z tego Hopkinsa geniusz zbrodni! Tym razem nie usiłuje co prawda skonsumować nielubianej osoby na kolację — bo co przystoi lekarzowi, nie przystoi inżynierowi — lecz tka misterny plan zbrodni, w którego sieć schwyta swą niewierną żonę i jej kochanka. Na drodze do spektakularnego spiłowania rogów staje prokurator Gosling, bardziej przebiegły niż mogłoby się wydawać... Scenariuszowi do miana majestersztyku trochę brakuje, ale film nie wywołuje bynajmniej u widza uczucia pogardliwej niewiary.

6 gwiazdki

bjag bjag napisał(a) o Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz ?

Jasne, uwielbiam Bareję, ale jego przedostatni film uważam za beznadziejnie słaby. Można się tu przyczepić do wszystkiego: Rozdęta retrospekcja zaraz na starcie zaburza rytm narracji, fabuła się nie klei, wątek fotografa i zdradzającej żony zakończono zbyt gwałtownie, Kowalewski nie wie jak zagrać, a udane gagi — monolog o dojeżdżaniu do pracy i epizod w sklepie spożywczym — da się policzyć na palcach jednorękiego drwala. Całe szczęście, że dwa lata później Bareja odkupił się "Misiem".

3 gwiazdki

bjag bjag napisał(a) o Droga do Nashville

Eastwood nie kręci słabych filmów. Albo inaczej: Słabszy film Eastwooda nadal jest filmem dobrym. W "Drodze do Nashville" reżyser czerpie co prawda z estetyki westernu, ale tematycznie zmierza ku współczesności: opowiada o życiu straconym w ciągłej pogoni za ulotną sławą, o życiu, które być może w ostatniej chwili da się jeszcze odkupić. Ale czy los da Redowi wymarzoną szansę? Kino typowe dla Eastwooda: wyciszone, momentami zabawne, melancholijne, w ostatecznym rozrachunku podnoszące na duchu.

7 gwiazdki

bjag bjag napisał(a) o A Streetcar Named Desire

Baldwin równie dobry jak Brando? Brzmi heretycko, jednak Baldwin naprawdę świetnie sprawdza się w roli nieokrzesanego, ale i czułego Kowalskiego. Będąc o dziesięć lat starszym od Brando, pasuje zresztą lepiej fizycznie do roli Stanleya. Lane jako zadowolona z losu żona otacza swoją postać aurą erotyzmu, a Jessica Lange jak z nut odgrywa postać histerycznej i niezrównoważonej starszej siostry. Wynik: Teatr telewizji, który trzyma w dialogowym napięciu i czaruje uszy nowoorleańskim akcentem.

9 gwiazdki

pokaż więcej